Komunikacja w związku

Czy wiesz czego właściwie oczekujesz?!
Jeśli chcesz się dowiedzieć czegoś o komunikacji w relacji z partnerem zachęcam na dobry początek do przeczytania poniższego dialogu terapeuty M.B. Rosenberga ze sfrustrowanym klientem (frg. z książki Marshalla Rosenberga „Porozumienie bez przemocy”, tłum. M.Kłobukowski, Santorski&CO, Warszawa 2007, s.77)


„MBR: Cóż to takiego, czego pan chce, a nie dostaje?
Klient: Nie wiem, czego chcę.
MBR: Spodziewałem się, że właśnie tak pan odpowie.
Klient: Dlaczego?
MBR: Moim zdaniem, przyczyną depresji jest fakt, że nie dostajemy tego, czego chcemy. Z kolei to, że tego nie dostajemy, spowodowane jest brakami w wykształceniu: nie uczono nas starać się o to, czego chcemy. Uczono nas, jak być grzecznymi chłopcami i dziewczynkami, a potem grzecznymi matkami i ojcami. Ktoś, kto postanawia grać jedną z tych grzecznych ról, najlepiej niech od razu pogodzi się z tym, że ma depresję. Depresja to nagroda za grzeczność. Ale jeżeli chce pan poprawić sobie samopoczucie, radziłbym sprecyzować, co mianowicie chciałby pan, żeby ludzie robili dla umilenia mu życia.
Klient: Chciałbym tylko, żeby ktoś mnie kochał. To chyba nie są wygórowane oczekiwania?
MBR: To całkiem niezły punkt wyjścia. A teraz proszę sprecyzować, co chciałby pan, żeby ludzie robili w celu zaspokojenia pańskiej potrzeby miłości. Co na przykład ja sam mógłbym w tej chwili zrobić?
Klient: No, przecież pan wie...
MBR: Wcale nie jestem taki pewien, czy rzeczywiście wiem. Proszę mi powiedzieć, co chciałby pan, żebym zrobił ja i inni ludzie, aby ofiarować panu tę miłość.
Klient: Trudne pytanie.
MBR: Owszem, wyraźne formułowanie próśb bywa niełatwe. Ale niech pan tylko pomyśli, jak trudno jest innym ludziom odpowiedzieć na nasze zamówienie, skoro nawet my sami nie mamy co do niego pełnej jasności!
Klient: Stopniowo zaczyna mi się wyłaniać jasny obraz tego, co chciałbym dostać od ludzi, żeby zaspokoić swoją potrzebę miłości, ale to wstydliwa sprawa.
MBR: Tak, bardzo często towarzyszy temu wstyd. No więc co chciałby pan, żebym zrobił ja i inni ludzie?
Klient: Kiedy naprawdę wnikam w to, czego chcę, gdy proszę, żeby mnie kochano, okazuje się, że pragnąłbym chyba, aby umiał pan odgadnąć każde moje życzenie, zanim jeszcze sam je sobie uświadomię. W dodatku chciałbym, żeby robił pan to nieustannie.
MBR: Dziękuję za jasną odpowiedź. Mam nadzieję, że zdaje pan sobie sprawę, jak niewielkie ma pan szansę znaleźć kogoś, kto zdoła zaspokoić pańską potrzebę miłości, skoro tak wysoko zawiesił pan poprzeczkę. Wielu moich klientów potrafiło zauważyć, jak bardzo własna nieświadomość, czego tak naprawdę chcą od innych, wzmaga ich frustracje i depresje."


 

komunikacja
Komunikacja jest podstawą związku
A Ty jak komunikujesz swoje potrzeby?
W codziennym życiu większość ludzi porozumiewa się „językiem szakala”... Co to znaczy? Najczęściej przejawia się to tym, że krytykujemy partnera, kiedy czujemy, że nasze potrzeby nie są zaspokojone. Czy zdarzało Ci się mówić mu w chwilach zwątpienia „Jesteś nieczułym egoistą”, albo „Nigdy mnie nie rozumiesz” i „Nie wiedziałam, że jesteś taki”? A on Tobie? Zasada jest prosta – język szakala opiera się na ocenie i osądzaniu. W prostej drodze prowadzi do konfliktów, bo któż z nas lubi być krytykowany?
Jaką mamy alternatywę? Wspomniany Rosenberg proponuje nam język serca (nie pozbawiony oczywiście czynnego używania rozumu) zwany „językiem żyrafy”. Zasada też jest prosta - szczerość i empatia. Jednak z góry uprzedzam, że wymaga wielu ćwiczeń. Stopniowo i często z dużym wysiłkiem zamieniamy krytykowanie na jasne wyrażanie swoich potrzeb i uczuć. Czasami niezbędna okazuje się pomoc psychoterapeuty (patrz: wyżej w ramce), ponieważ większość z nas ma problem z rozpoznawaniem, nazywaniem i mówieniem o swoich uczuciach bez skrępowania. Słowa „Potrzebuję czułości”, „Tak bardzo lubię być chwalona”, albo „Jak mi miło, że o tym pamiętasz” niektórym z nas nie przychodzą łatwo. Jest to jednak najprostsza droga do porozumienia! Partner ma w końcu szansę dowiedzieć się, czego tak naprawdę potrzebujemy.
Język szakala: "Oczywiście musisz jak zwykle robić to, co każe Ci Twoja mamusia. Nigdy się ze mną nie liczyłeś! ."
Język żyrafy: "Krępuje mnie mówienie o tym innym. Potrzebuję kontaktu wyłącznie z Tobą, bo mam do Ciebie zaufanie. Chciałabym, żebyśmy wspólnie, tylko we dwoje,  podjęli tę decyzję.".
 

Konflikt, ale konstruktywny
Ludzie, zwłaszcza jeśli ich coś łączy, lubią sprawiać sobie przyjemność. Pod jednym warunkiem - kiedy nikt ich do tego nie zmusza... Posługując się językiem żyrafy mamy na to szansę, ponieważ pozostawiamy wolność wyboru drugiej osobie. Komunikaty opierają się na prośbach, a nie żądaniach. Jak to odróżnić? Po pierwsze prośba nie nakłada automatycznie na partnera obowiązku realizacji naszych pragnień. Po drugie nie wywołuje złości i krytyki, jeśli nie została spełniona (uprzedzam: trudne, ale możliwe). Tylko wtedy nie wywołujemy w nim poczucia obowiązku lub winy i partner nie musi robić niczego ze strachu lub łaski. .
Język szakala: Zamknij się! Przestań myśleć tylko o sobie, egoisto! Masz miesiąc na załatwienie tej sprawy! Mam gdzieś Twojego szefa...Jak tego nie zrobisz to jedziemy bez Ciebie. Olewasz mnie i dzieci!
Język żyrafy:  Nie podoba mi się sposób w jaki się do mnie zwracasz. Sprawia mi to przykrość. Wiem, że jesteś przepracowany i tym bardziej zależy mi na tym, żebyś załatwił urlop na lipiec. Proszę Cię o większe zaangażowanie w organizowanie wakacji z dzieciakami. Nie chcę sama tego wymyślać. Uważam, że powinniśmy decydować o tym wspólnie. A Ty, co o tym sądzisz?
W klasycznej sytuacji konfliktowej wyrażane potrzeby pozostają w sprzeczności, ale jeśli nikt nikogo nie obraża i nie wydaje poleceń, porozumienie jest w pełni osiągalne. Konflikt rozwija się tylko wtedy, kiedy jedna strona stara się zmusić drugą do czegoś. „Żyrafia prośba” jest wyrażona konkretnie i jasno. Pomocne jest stosowanie 4 zasad:

  1. Wyrażanie spostrzeżeń dotyczących konkretnych sytuacji pozbawionych oceny i uogólnień typu: „zawsze”, „nigdy”, „jak zwykle” np. „Miałam dzisiaj ciężki dzień w pracy”.
  2. Wyrażanie swoich uczuć „jestem smutna”, „czuję się samotna”, a nie niespełnionych życzeń typu:. „jestem zaniedbywana”, „jestem poniżana”.
  3. Ujawnianie potrzeb kryjących się za uczuciami np. „potrzebuję więcej spokoju i ciszy”.
  4. Wyrażanie konkretnego życzenia np. Dzisiaj miałam ciężki dzień i czuję się przemęczona i niespokojna. Chciałabym z tobą pójść na krótki spacer zamiast jechać na zakupy. Czy możemy to przełożyć na jutro?

I niech to będzie prośba a nie żądanie...
 

para
Empatia jest bardzo ważna
Jak dawać sobie radę z szakalem?
Możemy wykształcać w sobie... żyrafie ucho tzn. bez względu na formę wsłuchujemy się w wyrażane przez drugą osobę potrzeby. Do tego jest oczywiście niezbędna zdrowa samoocena i pewna doza empatii, której można się nauczyć. Zmniejszenie poziomu agresji lub zamilknięcie „szakala” będą świadczyć o tym, że udało się nam wyczuć przyczyny frustracji partnera. Jeżeli sytuacja jest dla Ciebie za trudna (a przecież tak bywa) i nie jesteś w stanie się opanować - okaż empatię samej sobie i daj czas Wam obojgu, żeby ochłonąć. Każdy ma na to swoje metody, ale najważniejszym krokiem jest to, żeby samemu nie zamienić się w „szakala”.
Nie czepiaj się mnie! Znowu ględzisz! Nie mam zamiaru tego ciągle słuchać!
Rozumiem, że jesteś teraz zdenerwowany i nie masz ochoty W TEJ CHWILI rozmawiać. To jest ważne dla mnie i proszę, żebyśmy wrócili do tego tematu.