Para w gwizdek, czyli wirtualni kochankowie

TAGI: ciekawostki
wirtualna miłość
Jedno kliknięcie wystarczy?

Siadamy przed klawiaturą...i poszukujemy w sobie niecodziennych odczuć, wyobrażeń, słów, poddajemy się nieprzewidywalnej fali pożądania... i nie wiemy same, czy to, co piszemy to jeszcze my same i czy to co czytamy wodpowiedzi jest tylko marzeniem? Kim jesteśmy? I o kogo pytamy? Za naszymi marzeniami przecież istnieje ktoś naprawdę...

Parę faktów...
Z badań prof. Z. Izdebskiego wynika, że 1,7 mln internautów w Polsce rozmawia o seksie, a u 600 tys. wywołuje to podniecenie. Dwie trzecie (1,2 mln) ukrywa te rozmowy przed rodziną i przyjaciółmi...

Z innych polskich badań prowadzonych przez Zakładu Profilaktyki Chorób Kobiecych i Seksuologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego dowiadujemy się, że kobiety coraz częściej korzystają z możliwości poszukiwania erotycznych wrażeń za pośrednictwem internetu. Mają romanse, przyznają się do kontaktów erotycznych z innymi kobietami, przeglądają pornostrony i odwiedzają seksczaty. Wirtualny seks przestaje być wyłącznie męską domeną. Polki nie różnią się specjalnie od kobiet w innych krajach np. John Sauers, australiski badacz, przez cały 2007 rok prowadził dokładne badania dotyczące seksualnych zachowań swoich rodaczek. Ich wyniki są dość zaskakujące. Okazało się bowiem, że co piąta z badanych przyznała się do romansu. Tyle samo miało doświadczenia seksualne z innymi kobietami.
Wirtualny seks staje się powszechny wśród ludzi młodych. Jak wynika z przeprowadzonych niedawno badań, 87% kanadyjskich studentów w wieku od 18 do 23 lat przyznało się do praktykowania tego rodzaju kontaktów, utrzymywanych za pośrednictwem różnego rodzaju internetowych programów pocztowych, telefonii i kamer internetowych. Zjawisko nie dotyczy jedynie romansów opartych na słowie lub przesyłaniu bardziej lub mniej „rozebranych” zdjęć lub filmików np. pojawiają się koneserzy, którzy do mp3 podłączają wibratory lub korzystają ze specjalnych ściśle przylegający do ciała kombinezonów sensorycznych, wyposażonych w czujniki, które działają na nasze strefy erogenne... tyle danych...
 

portale matrymonialne
Pełna anonimowość?
Lęki, czy wygoda?
Cyberseks przemawia najbardziej do tych, którym dokucza brak miłości zarówno w wymiarze uczuciowym jak seksualnym, oraz do tych, którzy nie do końca potrafią się odnaleźć w relacjach z innymi. Część takich osób wybiera seks bez zobowiązań, część woli uciekać w świat wyobraźni. Na korzyść wirtualnych znajomości przemawia wiele argumentów: większy wybór, łatwiejszy dostęp do różnych partnerów, większe możliwości realizowania swoich fantazji, no i brak ryzyka... kompromitacji i choroby. Relacja za pośrednictwem internetu jest bezpieczna- nie widać wstydu, chwil wahania, lęku przed kompromitacją i przede wszystkim nie trzeba w niej dbać o bliskość. Człowiek który ma intensywny związek wirtualny, jest tak samo oczarowany drugą osobą, jak w realu  Jest to sytuacja dająca złudzenie związku i seksualnego spełnienia, ale bez prawdziwej bliskości.
 

Czysta przyjemność?
Większość seksualnych internautów twierdzi, że dzięki anonimowości może dać upust swoim fantazjom erotycznym, które niekiedy nie są akceptowane przez partnera "w realu".
Część kobiet , która zagląda na stronki z pornografią i udziela się na seksczatach argumentuje to bezpieczeństwem – randki na odległość gwarantują brak seksualnej agresji, brak ryzyka zakażeniami chorobami przenoszonymi drogą płciową i ciążą. Coraz więcej osób przyznaje, że internetowa kochanka lub kochanek spełnia rolę tego „trzeciego”. Tworzą są specyficzne „trójkąty”, a erotyczne rozmowy wywołują stan podniecenia, który jest potem wykorzystywany  ze stałym partnerem. Pełni więc rolę (jedynie, czy aż?!) stymulującą...

W pewnych sytuacjach życiowych wirtualny romans może spełniać ważną rolę np. podbudować samoocenę, ośmielić, rozbudzić erotycznie i stanowić swoisty trening do relacji rzeczywistych. Seks w takim wydaniu może być oczywiście interesującą i niewiele znaczącą rozrywką (nie zawsze dla obydwu stron niestety). Problem pojawia się, gdy człowiek ucieka w internet (patrz: uzależnienie od seksu) i „ginie dla świata”. Nie chce mu się wtedy wracać do rzeczywistości która wydaje się miałka i bezbarwna. Nie dzieje się wtedy dobrze, ponieważ tracimy kontakt z samym/samą sobą - mamy coraz mniej umiejętności nawiązywania relacji i czasu żeby je pielęgnować. Uczymy się drogi na skróty, która na dłużą metę nie działa.

TAGI: ciekawostki